Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobiety to czytają. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobiety to czytają. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 stycznia 2018

Spotkania dyskusyjnego klubu książki

Zbliża się pierwsze w nowym roku spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki Kobiet z Podbeskidzia. Zmotywowało mnie to do podsumowania dwóch ostatnich spotkań roku 2017. 

Listopadowe odbyło się beze mnie ze względu na chorobę moich małych ludzi w domu. Dziewczyny jednak świetnie sobie poradziły i jak widać na zdjęciach bawiły się wyśmienicie. 


Z tego co wiem, powieść, która została wzięta pod lupę nie zrobiła na nich zbyt wielkiego wrażenia. Ogólny wniosek był taki, że "Dawka życia", bo o niej tu mowa, znacząco odbiegała od promowanego w niej tematu. Zatem niewiele było o szczepieniach i dyskusji z nimi związanej, bo autorka skupiła się na relacjach personalnych między bohaterami. Byłam zaskoczona, że ta książka nie zdobyła sympatii dziewczyn, bo mi czytało się ją bardzo dobrze. Żałuję zatem, że nie byłam na spotkaniu, bo z pewnością dyskusja byłaby interesująca. 



W grudniu jednak nie mogło mnie zabraknąć z dwóch powodów. Po pierwsze były to drugie urodziny naszego klubu. Na którymś z poprzednich spotkań obiecałam, że upiekę muffinki z okazji kolejnej rocznicy. Z trudem (brak czasu i niedobór cukru), jednak udało mi się wywiązać z obietnicy. Po drugie było to moje ostatnie spotkanie jako liderki naszego klubu. Zmiany w życiu prywatnym sprawiły, że nie mam już tyle czasu i nie mogę poświęcić się w takim stopniu jak bym chciała zaangażowaniu w ten projekt. 


W związku z tym nastąpią zmiany w funkcjonowaniu klubu. Dziewczyny nie będą omawiać tylko książek z klubu Kobiety To Czytają. Będą natomiast nadal zarażać się czytaniem, dyskutować, robić zdjęcia oraz nowość bywać na spotkaniach autorskich ulubionych pisarek, teraz już jako  Dyskusyjny Klubu Książki Kobiet z Podbeskidzia (bez dopisku pod patronatem klubu Kobiety To Czytają). Została na mnie wymuszona obietnica, że będę się pojawiać i nie zostawię ich całkiem, więc pewnie jeszcze co jakiś czas zobaczę co się u nich dzieje. Wierzę, że nadchodzące zmiany przyniosą wiele nowych pomysłów, energii i świeżość. 




Spotkanie świąteczne nie obyło się bez prezentów. Wydawnictwo Prószyński obdarowało klubowiczki książkami oraz klubowymi torbami - DZIĘKUJEMY! Aneta i Dominika przygotowały fantastyczne zakładki, a każda z nas przyniosła prezent i odbyło się losowanie. Atmosfera była iście zimowo-mikołajkowa. Mnóstwo śmiechu i planów na Nowy Rok, a na koniec życzenia i uściski. 


Styczniowe spotkanie już 20-tego w sobotę, jeszcze pod barwami klubu Kobiety To Czytają. Natomiast luty przyniesie niespodzianki, których sama jestem ciekawa!:)

wtorek, 21 listopada 2017

"Dar morza" i "Dobroć nieznajomych" - spotkania dyskusyjnego klubu książki


Tego jeszcze nie było, żebym była 3 relacje do tyłu. Generalnie mam mnóstwo blogowych zaległości. Składa się na to wiele czynników i póki co nic nie mogę na to poradzić, poza tym, że postaram się teraz troszkę nadrobić. Zatem dziś telegraficzny skrót i relacja dwa w jednym, prawie jak szampon z odżywką. :)

Od mojego ostatniego sprawozdania minęło sporo czasu i odbyły się już 3 spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki Kobiet z Podbeskidzia. Wbrew temu co mówi się w internecie, to że nas nie ma wirtualnie, wcale nie oznacza, że nic się nie dzieje i nie istniejemy. Wręcz przeciwnie, mamy się dobrze i dzieje się dużo. Czytamy, dyskutujemy, spotykamy się, robimy sesje i tak co miesiąc. 









We wrześniu tematyka oscylowała wokół realności wydarzeń w czytanych przez nas powieściach. Byłyśmy zgodne co do tego, że tym razem autorka trochę za bardzo popłynęła w swojej opowieści. Dyskusja zeszła na takie tory dzięki książce Diane Chamberlain "Dar morza", która nie tylko mnie wydała się zbyt serialowa i przerysowana. Wrześniowe spotkanie odbyło się w scenerii Ogrodów Pudełko w Pisarzowicach. Plaża i statek idealnie wpasowały się w tematykę książki, natomiast wnętrza stylowej kawiarni były wymarzonym tłem do przeczytania fragmentu powieści. Frekwencja wrześniowego spotkania nie była zbyt wysoka, jednak pożegnanie lata w wykonaniu naszego klubu  uważam za bardzo udane. 


Kolejna pora roku rozbłysnęła feerią barw na październikowym spotkaniu. Ambitne plany sesji w plenerze pokrzyżowała nam rozkapryszona pogoda - silny wiatr i przelotne opady deszczu. Dla nas jednak nie ma rzeczy niemożliwych. Restauracja "Kogut i kurka" w Goczałkowicach Zdroju nabrała jesiennych kolorów dzięki przyniesionym liściom. 

Liść był najważniejszym elementem sesji inspirowanej książką "Dobroć nieznajomych". To była do tej pory najtrudniejsza dla nas lektura. Wiele z nas w ogóle przez nią nie przebrnęło. Przyznam szczerze, że ja też nie byłam w stanie jej czytać i odpuściłam. Takie powieści pokazują, że nie każda książka nadaje się na spotkanie przy kawie. Są tematy których nie można po prostu przegadać i odhaczyć. Dzięki tej powieści wiemy, że na nasze spotkania  musimy zawsze dobrze przemyśleć dobór lektury. 




środa, 23 sierpnia 2017

"Dawka życia" Lizzie Enfield - recenzja przedpremierowa

"Szczepić, czy nie szczepić?" - oto jest pytanie, można powiedzieć parafrazując Hamleta. Młode matki toną w milionie takich pytań, zaś te dotyczące szczepień wzbudzają u nich niemal palpitacje serca. Przyznam szczerze, że byłam jedną z nich. Jedną z tych matek, które zadają pytania, szukają, drążą i nigdy nie są pewne czy podjęły dobrą decyzję. Natłok myśli, chaos informacji i same "dobre rady". Można się pogubić i stracić wiarę w matczyną intuicję. 

Kiedy zobaczyłam zapowiedź książki "Dawka życia" w moim ulubionym klubie Kobiety To Czytają wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Byłam ciekawa jak autorka poradziła sobie z kontrowersyjnym tematem szczepień i czy faktycznie potrafiła przedstawić obie strony medalu.  
Powieść czytało się doskonale, historia płynęła wartko szybkim rytmem i wciągnęła mnie od pierwszych stron. Lizzie Enfield wspaniale przygotowała się do poruszanego tematu. Potrafiła oddać atmosferę napięcia emocjonalnego bohaterów i targające nimi uczucia. Sugestywnie przestawiła punkty widzenia poszczególnych postaci i sprawiła, że co kilka stron byłam w sojuszu z inną postacią powieści. 
Uwielbiam książki, które wciągają mnie w swój świat i sprawiają, że czuję się uczestnikiem wydarzeń. Największą wartość stanowią dla mnie lektury, które zmieniają moje postrzeganie świata lub otwierają mi oczy. Najnowsza powieść klubu Kobiety To Czytają niewątpliwie do takich należy. 
Autorka nie daje definitywnej odpowiedzi, nie sugeruje jedynej dobrej drogi, ale zachęca do spojrzenia szerzej i dalej. Skłania do zastanowienia się nie tylko nad tu i teraz, ale też nad tym co będzie tam i potem. 
Efekt motyla (ang. butterfly effect) – anegdotyczne przedstawienie chaosu deterministycznego. W tytułowej anegdocie trzepot skrzydeł motyla, np. w Ohio, może po trzech dniach spowodować w Teksasie burzę piaskową (za wikipedia.org). Lizzie Enfield pokazuje, że każda nasza decyzja ma swoje bliskie i dalekie konsekwencje. Nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć ich wszystkich. Nigdy też nie dowiemy się czy mogłoby być inaczej, przecież podjętego działania nie sposób cofnąć. Nad efektem motyla zazwyczaj nie zastanawiamy się zbyt długo, jawi się on jako coś niewyobrażalnego, odległego i niedotyczącego nas. Okazuje się jednak, że to właśnie te małe-wielkie decyzje, które podejmujemy każdego dnia mogą wpłynąć na czyjeś być lub nie być. Jest to dla mnie jednocześnie fascynujące jak i przerażające. 
"Dawka życia" jest książką, którą WARTO przeczytać. Gorąco zachęcam do lektury i refleksji nad naszym wpływem na życie innych ludzi. 

Dziękuję wydawnictwu Prószyński za możliwość zapoznania z lekturą. 

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Taka przesyłka - "Dawka życia" Lizzie Enfield


Jak wiecie nie współpracuję z wydawnictwami, zatem przesyłki z książkami do recenzji zawsze wzbudzają mój zachwyt i entuzjazm, bo dostaję je raczej rzadko. 
Tym razem kiedy rozpakowałam paczkę nie mogłam wyjść z podziwu. Jestem pod ogromnym wrażeniem umiejętności osób, które pakują książki w Poczcie Książkowej. Ochom i achom nie było końca. Musiałam to obfotografować, żeby Wam pokazać. 



Wydawnictwo Prószyński postawiło na intrygującą i elegancką akcję promocyjną. Jeśli chodzi o strzykawkę to dałam się nabrać. "Dawka życia" Lizzie Enfield to powieść poruszająca kontrowersyjny temat szczepień, nie ukrywam, że byłam jej bardzo ciekawa, bo sama miałam dylemat w tym zakresie. Klub Kobiety To Czytają 24 sierpnia wzbogaci się o kolejną wartościową książkę.  Ja już wiem, że to jedna z najlepszych powieści klubowych! Koniecznie wypatrujcie jej w księgarniach, a najlepiej już teraz zróbcie zamówienie. 

Pozwolę sobie przytoczyć jedną z opinii o tej pozycji, ponieważ to ona przekonała mnie, że temat jest nie tylko ważny, ale też wart szczególnej uwagi. Jak czytamy na stronie wydawnictwa "Lizzie Enfield w poruszający sposób oddaje sytuację emocjonalnego chaosu. Sugestywnie portretuje rodzicielskie dylematy, zawiłości moralne i potencjalnie tragiczne konsekwencje sporów wokół szczepień. Przykuwająca uwagę i pobudzająca do myślenia książka. "
James LeFanu 
Przekonani? Ja tak.
"Są takie książki o których aż chce się rozmawiać" - motto klubu idealnie pasuje do tej powieści. Jestem jej bardzo ciekawa i staram się wygospodarować jak najwięcej czasu na czytanie. 


Wydawnictwu Prószyński dziękuję za egzemplarz.
Przesyłka jest fantastyczna!

wtorek, 1 sierpnia 2017

Krótka historia pewnego klubu...

Dzisiaj, dokładnie na półmetku wakacji przypada wyjątkowe święto - 4 urodziny klubu Kobiety To Czytają. Post ten powstał, bo dla mnie klub jest miejscem szczególnym. To nie tylko adres strony internetowej, nie tylko posty na Facebooku. Dla mnie klub to przede wszystkim ludzie i wydarzenia. Miejsce to na stałe wpisało się w moje życie, a nawet w historię mojej rodziny, bo w mniejszym lub większym stopniu zaangażowany jest tam każdy z nas. 
Moja przygoda pod skrzydłami KTCz rozpoczęła się dawno temu, kiedy klub jeszcze raczkował. Będąc na zwolnieniu w czasie pierwszej ciąży przeglądałam strony z książkami i przez zupełny przypadek trafiłam na klub Kobiety To Czytają. Od razu urzekła mnie atmosfera tego miejsca, oraz kobiety, które czytały, dyskutowały, ale też dzieliły się po prostu swoimi codziennymi sprawami. W ciągu kilku dni wsiąknęłam na dobre. To tu zawiązało się kilka trwających do dziś internetowych znajomości. To tu miałam szansę wystąpić w filmie z Magdaleną Kumorek, kto nie widział klik: https://www.youtube.com/watch?v=4FVsGi1Zzzg. Wreszcie to dzięki klubowi poznałam genialną autorkę Małgorzatę Wardę! 


Z klubem rodzinnie zwiedzaliśmy Pragę. Logo KTCz jeździ z nami praktycznie w każdą podróż. Klub towarzyszył nam kiedy rodził się nasz starszy syn i potem kiedy na świat przychodził kolejny. 
Obecnie na stałe wpisał się w mój kalendarz za sprawą spotkań Dyskusyjnego Klubu Książki Kobiet z Podbeskidzia. Z dziewczynami spotykamy się co miesiąc, wybieramy książki, rozmawiamy, wygłupiamy, robimy szałowe zdjęcia i dzielimy pozytywną energią.



Klub Kobiety To Czytają to ludzie, a nie tylko miejsce w sieci, zatem dla wszystkich sympatyków, dla całego zespołu wydawnictwa Prószyński, a szczególnie działu promocji i dla nas klubowiczek: Wszystkiego zaczytanego, wielu świetnych historii, samych bestsellerów, stale powiększającego się grona fanów i wielu kolejnych lat działalności. Życzymy My Kobiety z Dyskusyjnego Klubu Książki Kobiet z Podbeskidzia. :)

piątek, 21 lipca 2017

"Julia i jej córki" - spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki Kobiet z Podbeskidzia


"To był maj..." nucę w duchu pisząc tą relację. Nie do wiary jak ten czas szybko mija. Jeszcze niedawno nie mogłam doczekać się kwitnących kwiatów i pierwszych truskawek, a tu już pełnia lata i wakacje na półmetku. Dziś wracam myślami do maja, kiedy spotkałyśmy się w nieco okrojonym składzie, żeby podzielić się wrażeniami po lekturze powieści "Julia i jej córki" Collen Faulkner. Historia ta została wydana przez wydawnictwo Prószyński pod skrzydłami niezawodnego klubu Kobiety To Czytają. 




Opowieść o stracie dziecka, o wzajemnych pretensjach, wielu niewypowiedzianych słowach i rosnącym murze niezrozumienia oraz o tym, jak można to zmienić. 
Wszystko co można powiedzieć o tej książce zawierają słowa pięknego wiersza "Pociąg życia". Nie znam jego autora, ale słowa te trafiają do mojego serca i chcę się nimi podzielić się z Wami. 


Nasze życie jest jak uciekający pociąg, 
zawsze się gdzieś śpieszy 
i zawsze jest gdzieś spóźnione. 

Czasem mija małe stacyjki, 
te najpiękniejsze, 
nie dostrzega drobnych rzeczy, 
które sprawiają, 
że nasze życie jest takie piękne. 

Czasem na dużych stacjach 
oglądamy przez szybę tłok ludzi, 
którzy przychodzą i odchodzą. 

Łzy z powodu rozstań 
uśmiechy przy powrotach. 
Na różnych stacjach splatają się nasze tory życia. 

Czasem mocno plączą się 
by istnieć w jedności 
i już do końca zostać razem, 
a czasem niestety nadchodzi rozdroże. 

Piękne pociągi naszych dążeń i marzeń, 
naszej wiary i nadziei. 

Sprawmy by w naszych rękach 
zawsze były zwrotnice naszego losu. 

Byśmy sami naszymi dążeniami 
otaczali się ciepłem i uczuciem 
i nigdy nie czuli, 
że stoimy samotni na jakiejś stacyjce, bo zawsze znajdzie się ktoś kto z nami poczeka..." 





Taka też była książka, wzruszająca, pełna nadziei, miejscami zabawna. Porywająca niczym rozpędzone Pendolino. Podobała się każdej z czytelniczek klubu, wywołała mnóstwo refleksji. Pozostawiła po sobie wiarę w to, że każde doświadczenie, nawet najtrudniejsze, możemy wykorzystać do zbudowania innego czasem lepszego, pełniejszego życia. 
Nasza podróż trwa, staramy się by była barwna jak sesja, która powstała przy okazji tej dyskusji. Czy nam się uda? Czas pokaże...



piątek, 14 lipca 2017

"Dar morza" - Diane Chamberlain


Kolejna lektura klubu Kobiety To Czytają za mną. Nie czytam pozycji klubowych systematycznie, kiedy tylko pojawiają się na rynku i ma to swoje plusy. Omija mnie szaleńcze wyczekiwanie i bezkrytyczne pożeranie kolejnych nowości. 
"Dar morza" Diane Chamberlain odczekał swoje na wirtualnej półce i kiedy wreszcie się za niego zabrałam okazało się, że właśnie rozpoczął się sezon urlopowo-plażowy, zatem idealny czas na lekturę osadzoną w nadmorskiej scenerii. 
Daria, jako jedenastoletnia dziewczynka znajduje na plaży porzuconego noworodka, który zmienia życie całej rodziny. Jako dorosła kobieta nadal nie potrafi odciąć psychicznej pępowiny łączącej ją z przybraną siostrą. Zagadkowe pojawienie się dziecka na plaży, po dwudziestu latach nadal wzbudza poruszenie i wiele spekulacji. Co się stanie jeśli prawda w końcu ujrzy światło dzienne? 
Diane Chamberlain jest dla mnie niekwestionowaną mistrzynią budowania napięcia i zawiłej fabuły. Potrafi rewelacyjnie wyprowadzić czytelnia w pole. "Dar morza" jest powieścią iście Hollywoodzką. Napisaną z rozmachem, pełną emocji, zwrotów akcji i z zakończeniem, które na długo zostaje w pamięci. Jednak jest to też jedna z tych powieści Diane, które do mnie nie przemawiają. Właśnie ta hoolywoodzkość mnie razi. Nie mam zastrzeżeń do fabuły, czy emocji, które funduje nam -czytelnikom autorka. Podobały mi się poruszone w powieści problemy, między innymi takie jak dawanie ograniczonej swobody i zaufanie wobec osób niepełnosprawnych intelektualnie czy główny wątek szukania odpowiedzi na zakopane w przeszłości pytania. Odważnym głosem jest także ukazanie hipokryzji lub innymi słowy słabości osób duchownych. Autorka ta nie boi się kontrowersyjnych tematów i za to jej chwała. Jedyne co nie pasowało mi w powieści i sprawiło, że moje uczucia są mieszane to zakończenie. Rozwiązanie, które przypomina mi finały brazylijskich telenoweli - każdy był z każdym, po drodze zdarzyło się coś strasznego, ale w końcu są szczęśliwą rodziną. Zastanawiam się czy tylko ja tak odebrałam tą historię? A może Wy już macie za sobą lekturę "Daru morza", podzielcie się proszę swoimi refleksjami w komentarzach. 

Podsumowując "Dar morza" jest bardzo dobrą lekturą z kontrowersyjnym zakończeniem, zatem idealnie wpisuje się w ideę klubu Kobiety To Czytają, bo wywołuje chęć dyskusji. Właśnie dlatego polecam lekturę powieści, żeby porozmawiać i skonfrontować się z odczuciami innych osób. Ja zrobię to na najbliższym spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki Kobiet z Podbeskidzia, którego szczerze mówiąc nie mogę się już doczekać :). 


piątek, 21 kwietnia 2017

Spotkanie dyskusyjnego klubu książki - "Jak gdybyś tańczyła" Diane Chamberlain



Marzec zapisał się w historii Dyskusyjnego Klubu Książki Kobiet z Podbeskidzia  jako spotkanie dwubiegunowe. Z jednej strony nadal żywe były w nas emocje związane z wieczorem autorskim Małgorzata Wardy, z drugiej zaś miałyśmy zaplanowane omówienie książki Diane Chamberlain „Jak gdybyś tańczyła”. Ćwiczenie modnej aktualnie uważności było tego dnia wyjątkowo trudne do przeprowadzenia. Przyjazd klubowej autorki wzbudził tyle emocji, że przy zajmowanym przez naszą grupę stole wrzało jak w ulu. Wymieniałyśmy wrażenia, wspominałyśmy, oglądałyśmy zdjęcia, a okrzyki zachwytu rozbrzmiewały niemal nieustannie. W zapanowaniu nad ogólnym chaosem pomogło pojawienie się sympatycznej kelnerki restauracji „Ryszkówka”. Wybrałyśmy to miejsce ze względu na wnętrza, ale też wyjątkowo pyszne desery oraz aromatyczną zimową herbatę. Wszystkie zamówione przez nas pyszności zostały zaserwowane iście królewsko, dopieszczono nasze zmysły. 

Wysoki poziom energii towarzyszący początkowi spotkania przeniósł się na dyskusję. Książka Diane Chamberlain wywołała w nas wiele emocji i postawiła mnóstwo pytań. Okazało się, że historia przedstawiona na kartach powieści jest nam niezwykle bliska, było to o tyle zaskakujące, że temat początkowo wydawał się odległy od naszych doświadczeń. Jednak kolejny raz zostałam zaskoczona. 

Jedne z nas skupiły się na relacjach rodzice – dziecko dorastające, inne na temacie adopcji otwartej i naszym stosunku do tego tematu.  Poruszyłyśmy też problem tolerancji inności osób nieprzystających do naszego wewnętrznego schematu oraz skuteczność terapii „Jak gdyby”. Nie mogło również zabraknąć kilku słów o prawie do godnej śmierci w opozycji do zgodności z własnym sumieniem. Dyskusja zdawała się nie mieć końca, rozmawiało się bardzo przyjemnie, choć poruszane zagadnienia miały bardzo duży kaliber emocjonalny. Aby rozluźnić atmosferę na końcu spotkania powstała sesja zdjęciowa. Sesja trochę taneczna, trochę statyczna, mocno kontrastowa i wyrazista, tak jak my i książka. Wnętrze wybranej przez nas restauracji wspaniale spełniło funkcję ciekawego tła dla naszej wizji. Efekty uzyskane w obiektywie są kolejny raz fantastyczne. 

Nie mogę nie wspomnieć o tym, że na to spotkanie przyszły dwie nowe kobiety czytające. Powitałyśmy je serdecznie i wyraziłyśmy nadzieję, że  pojawią się na kolejnym spotkaniu. A to już wkrótce!
Do zobaczenia!


środa, 8 marca 2017

Spotkanie dyskusyjnego klubu książki - wieczór z Małgorzatą Wardą


Dyskusyjny Klub Książki Kobiet z Podbeskidzia spotyka się już ponad rok. Latem zeszłego roku padł pomysł, aby spotkać się z jedną z polskich pisarek wydającą swoje książki pod skrzydłami klubu Kobiety To Czytają. Okazją miało być wydanie powieści "Ta, którą znam". Niestety spotkanie odwlekło się w czasie i zamiast na jesień, odbyło się w przedwiośniu. Połowa lutego była dla Klubu wyjątkowym czasem. 


Post powstał dopiero teraz, ponieważ dziś przypada wyjątkowe dla wszystkich kobiet święto - Dzień Kobiet. Według mnie spotkanie z pisarką, która nie boi się poruszać trudnych tematów, a kobiety w jej książkach, choć mają za sobą traumatyczne przeżycia nigdy się nie poddają jest odpowiednim tematem na post dotyczący kobiet. Tego co robią, jakie są wyjątkowe i ważne. Nasz Klub idealnie wpisuje się nie tylko w tematykę powieści Małgorzaty Wardy, ale także w dzisiejsze święto. Dzień w którym dostrzegamy siłę kobiet, ich niezaprzeczalną moc zmieniania rzeczywistości, ich delikatność dzięki, której wkoło roztacza się spokój oraz piękno. Piękno każdej z nas. Piękno, które kusi, intryguje i pobudza wyobraźnię. Takie jesteśmy MY kobiety, tak pisze o Nas Małgorzata, tak widzi Nas w obiektywie nasza fotograf Agnieszka, czyż możemy z tym dyskutować? Moim zdaniem nie wypada. Tym bardziej dziś, kiedy mężczyźni pamiętają o miłych słowach, same też przytulmy siebie...







17 lutego o 17.00 odbyło się spotkanie, które było wstępem do  dzisiejszego święta. Wszystkie klubowiczki założyły wieczorowe suknie, szpilki oraz zadbały o staranny makijaż. Święto literatury, którego honorowym gościem była gdyńska pisarka Małgorzata Warda. 
Pierwszą część spotkania stanowił wieczór autorski, na którym Małgosia z wrodzonym wdziękiem opowiedziała nam oraz przybyłym gościom o swojej twórczości. O tym jak powstają jej książki, jak długo trwa zbieranie informacji do nowej powieści i którzy bohaterowie nie opuścili nadal jej głowy. Odpowiedziała na nasze pytania, wzbudziła dreszczyk grozy przywołując mroczne historie, ale wywołała też salwy śmiechu, a przede wszystkim wzbudziła podziw umiejętnością pięknego snucia historii podczas opowiadania na żywo.  Ta część zakończyła się pamiątkowymi zdjęciami, oraz nieodłącznymi autografami w książkach oraz na zdjęciach promujących powieść "Ta, którą znam". 
Druga część wieczoru była nieoficjalna. Bez obecności gości z zewnątrz świętowałyśmy urodziny naszej pisarki tortem i przygotowanym upominkiem. Był czas na rozmowy, bliższe poznanie, wymianę myśli i wielu uśmiechów. Kwintesencją drugiej części spotkania była sesja zdjęciowa inspirowana książką Małgosi. Ada - bohaterka najnowszej powieści była fotomodelką. Zatem my też postanowiłyśmy być przez chwilę modelkami. Nasze dwie fotografki Agnieszka i Anna sprawiły, że poczułyśmy się niczym na prawdziwej sesji dla profesjonalnego magazynu mody. Kochane - Dziękujemy. 
To był niezapomniany wieczór. Wieczór pięknych, silnych kobiet, które realizują swoje pasje, dbają o najbliższych i roztaczają wokół siebie blask, którego nic nie przyćmi. Święto Kobiet rozpoczęte 17 lutego trwa do dziś. 
Dziękujemy wydawnictwu Prószyński za możliwość zorganizowania spotkania i wsparcie oraz autorce za uświetnienie wieczoru! Było cudownie! Ten dzień z pewnością zostanie na zawsze w naszej pamięci, jako jedno z najbardziej wyjątkowych spotkań.

wtorek, 31 stycznia 2017

Spotkanie dyskusyjnego klubu książki - "Wszystko, co mam" Katie Marsh



W naszym województwie w najlepsze trwały się ferie zimowe. Aura sprzyjała dzieciakom, śnieg obsypał szare ulice, mróz skuł tafle stawów i jezior. Na podwórkach słychać było śmiech dzieci. Podczas spotkania byłyśmy zaskoczone ilu rodziców z dziećmi zawitało w cukierni rozgrzać się herbatą i osłodzić sobie wieczór deserem. Dla mnie to znak, że mimo komputerów, elektroniki i wszechobecnej cyfryzacji ludzie nadal mają potrzebę wspólnego spędzania czasu. Zatracenia się w rozmowie, zajrzenia w oczy siedzącego po drugiej stronie stołu i wyjścia ze swoich znanych czterech ścian, a nuż przydarzy się coś nadzwyczajnego.
W sympatycznym gwarze zatłoczonej kawiarni o wdzięcznej nazwie Czekoladowa w Czechowicach - Dziedzicach spotkałyśmy się na pierwsze w nowym roku spotkanie dyskusyjnego klubu książki. Tradycyjnie towarzyszyła nam lektura klubu Kobiety To Czytają. Wybrałyśmy jedną z nowości, powieść Katie Marsh "Wszystko, co mam". Lektura była całkiem przyjemna, dialogi, narracja i język powieści był na tyle przystępny, że wszystkie szybko uporałyśmy się z czytaniem.

Tym razem postanowiłam wprowadzić temat przewodni dyskusji. Było nim pytanie na plakacie, nawiązujące bezpośrednio do fabuły: Zostać czy odejść? Każda z nas zastanawiała się jak zachowałaby się w analogicznej sytuacji. Pojawiło się też pytanie dodatkowe, skłaniające do refleksji co jest dla nas ważniejsze; Lojalność czy marzenia? Dla każdej z nas odpowiedź była inna, bo mamy różne doświadczenia. Na inne aspekty sytuacji zwróciłyśmy uwagę. Inne wartości nami kierowały. I choć pytanie nasuwało tylko dwa rozwiązania to okazało się, że ile osób tyle opinii i możliwych rozwiązań. Nie spodziewałam się burzliwej dyskusji, a jednak dziewczyny mnie zaskoczyły. Kolejny raz! 

Było to również spotkanie, które pokazało, że spotykamy się nie tylko po to, żeby porozmawiać o książkach. Znamy się już coraz lepiej, zatem naturalnie pojawiają się opowieści domowe, troski, radości i codzienne sprawy, którymi wszystkie żyjemy. Spotkania sprawiają, że uczymy się od siebie nowych rzeczy, poszerzamy zakres swoich doświadczeń, otwieramy na drugiego człowieka, tak innego, a zarazem podobnego do nas. 

Oczywiście powstała sesja. Bez sesji nie ma spotkania. To obowiązkowy punkt programu, tak jak dobra kawa i szeroki uśmiech. A następne spotkanie już w lutym...