Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Walczak-Chojecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Walczak-Chojecka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Recenzja pożegnalna - Agnieszka Walczak-Chojecka „Królowa gwiazd”


Rok 2018 przyniósł mi wiele nowości i zmian. Przede wszystkim w mojej głowie, gdzie w końcu poukładały się pewne sprawy. Podjęłam decyzje, które są w trakcie realizacji. Jedną z nich jest zakończenie działalności bloga Zapiski-fiszki, który od dłuższego czasu był w fazie uśpienia. Utrzymywanie go przy życiu nie ma większego sensu, bo zwyczajnie nie mam dla niego już czasu i serca.

Jednak nie odchodzę bez recenzji. Nie mogłam sobie odmówić skomentowania książki na którą czekałam bardzo długo. Ja oraz jak mniemam wszyscy wierni czytelnicy Agnieszki Walczak-Chojeckiej po przeczytaniu jej rewelacyjnej Sagi Bałkańskiej byliśmy bardzo ciekawi czy autorka w kolejnej książce utrzyma formę.
Przyznam szczerze, że po zapowiedziach nie spodziewałam się rewelacji. Zastanawiałam się czy opowieść o aktorkach może być wysokich lotów. Jakże się zdziwiłam w czasie czytania. Z każdą przewróconą stroną wnikałam w świat bohaterek i coraz mocniej żyłam ich historią.
Agnieszka Walczak –Chojecka jest mistrzynią malowania krajobrazów. Kolejny raz wraz z nią odbyłam wspaniałą podróż i mimo, że Malta nigdy nie była moim celem, po przeczytaniu książki co rusz moje myśli biegną w stronę tego miejsca. Autorka ma niebywały dar pisania o miejscach, tak aby każdy mógł się poczuć jakby nie raz chodził  maltańskimi ulicami.
Historia czterech przyjaciółek porwała mnie na kilka dobrych godzin i mimo początkowych oporów przekonałam się, że nie jest to kolejna banalna historia. Ogromnym plusem jak dla mnie jest również wplecenie w fabułę historii zakonów rycerskich. Jako wielka fanka literatury obyczajowej z wątkami historycznymi jestem całkowicie zauroczona „Królową gwiazd” i wiem, że kolejne książki autorki kupię w ciemno bez czytania zapowiedzi.
Jeśli jeszcze zastanawiacie się z którą książką rozpocząć Nowy Rok, gorąco zachęcam do sięgnięcia po „Królową gwiazd”. Może dzięki niej, tak samo jak ja dopiszecie Maltę do swoich celów.


Tym wpisem, jak już wspominałam zamykam działalność bloga. Strona Zapiski-fiszki na Facebooku też pewnie będzie w fazie wygaszania. Może czasem coś się tam pojawi, jednak nie mogę nic obiecać. Nowe projekty i plany czekają. Zatem spotkamy się na innej płaszczyźnie. J

Dziękuję autorom oraz wydawnictwom, które w czasie działalności bloga okazały mi zaufanie. Życzę Wam samych sukcesów i bestsellerów.
Moim czytelnikom dziękuję za wspólny czas i wierzę, że jeszcze kiedyś uda nam się spotkać w jakiś sposób. :)

wtorek, 24 października 2017

"Nie czas na pożegnanie" - Agnieszka Walczak-Chojecka


Dwa poprzednie tomy Sagi Bałkańskiej połknęłam jeden po drugim, zatem na trzeci tom musiałam trochę poczekać. Nie ukrywam, że z niemałą ciekawością śledziłam wszystkie wzmianki autorki o najnowszym tomie, a kiedy okazało się, że został do mnie wysłany to niemal skakałam z radości. Niestety wyjazd z dziećmi i przebywanie poza miejscem zamieszkania sprawiły, że przeczytałam "Nie czas na pożegnanie" dużo po premierze. Z recenzji przewijających się w sieci wiedziałam, że czeka mnie niesamowita lektura. Przede mną książkę porwała mi mama i babcia i obie skwitowały: Wspaniała! Mój apetyt na zatopienie się w historii Jasminy i Dragana został zatem zaostrzony do maksimum. 
Już po pierwszych akapitach wiedziałam, że czaka mnie podróż pełna emocji i wzruszeń. Autorka potrafi budować napięcie i tworzyć zaskakujące zwroty akcji. Sprawia, że chce się czytać coraz szybciej, aby czym prędzej dotrzeć do rozwiązania zagmatwanych losów bohaterów.  Ostatni tom jest karuzelą uczuć, emocji i wydarzeń. Życiowa sinusoida zdarzeń, raz radość, po chwili smutek, czy nawet rozpacz. Huśtawka emocji jaką zafundowała czytelnikowi pisarka jest godna podziwu. Nieczęsto zdarza się, że powieść obyczajowa, z fantastycznie wprowadzonym wątkiem historycznym trzyma tak mocno w napięciu. Jestem po ogromnym wrażeniem umiejętności posługiwania się słowem przez Agnieszkę Walczak-Chojecką. 


Stworzyła bohaterów z krwi i kości, tak bliskich, że niemal namacalnych. Ich emocje były moimi emocjami, ich tragedie były moimi tragediami. Ich radość i niezłomna nadzieja sprawiły, że we mnie też kiełkowała ufność w lepsze jutro. 
Kiedyś przeczytałam słowa włoskiego reportażysty "Wojna nigdy nie kończy się dla tych co walczyli". Książka "Nie czas na pożegnanie" jest ukłonem w stronę wszystkich osób zaangażowanych w konflikt na Bałkanach. 
Autorka obiektywnie pokazuje zaangażowane strony, stara się nie oceniać, podaje fakty nie budując barykady. Pokazuje, że ucierpieli wszyscy, niezależnie od narodowości, stopnia zaangażowania w konflikt, wieku czy wyznania. Wojna dotyka każdego i na każdym pozostawia swój ślad. Saga Bałkańska jest pięknym ukłonem w stronę naszych południowych sąsiadów i ich trudnej historii, ukłonem w stronę wszystkich tych, którzy ucierpieli, ale także ukłonem dla siły miłości, która potrafi pokonać niemożliwe. 
Polecam z całego serca, wszystkim, bo wierzę, że się nie zawiedziecie. 
Za możliwość przeczytania Sagi Bałkańskiej dziękuję autorce  i wydawnictwu Filia.

niedziela, 5 marca 2017

Saga Bałkańska - Agnieszka Walczak-Chojecka

Kiedy na rynku wydawniczym pojawiła się pierwsza część "Sagi Bałkańskiej" Agnieszki Walczak- Chojeckiej to mimo, że przeczytałam wcześniej wszystkie książki autorki ciągle odwlekałam zapoznanie z tytułem "Nie czas na miłość". Podejrzewam, że moje działanie było podświadomie spowodowane ochroną siebie przed silnymi, trudnymi emocjami, w czasie kiedy ja i mój rosnący brzuch potrzebowaliśmy spokoju. Zazwyczaj jestem zła na siebie za zwlekanie z lekturą, jednak teraz moja prokastynacja przyniosła nadzwyczajnie dobry efekt, ponieważ miałam szansę przeczytać oba tomy jeden po drugim. Dzięki temu mam szerszy ogląd i świeże wrażenia. 
Nigdy nie byłam w Sarajewie, ani w reszcie opisywanych miast. Bośnia i Hercegowina, Belgrad, Polska lat 90-tych wszystkie te miejsca autorka potrafi przedstawić tak, że mamy wrażenie, że chodzimy po tych samych ulicach co postaci z powieści. Smaki, zapachy, kolory wszystko to żyje i otula nas podczas czytania. Sprawia, że znika to co na zewnątrz, a zostaje tylko fikcyjny świat książek. To niezwykły dar, pisać tak, żeby czytelnik zakochał się w obcym kraju bez odwiedzenia go. Ja się dałam uwieść i chętnie odwiedzę tamte rejony świata. 
Czytam dużo tak zwanej literatury kobiecej, ale w tym przepastnym i chaotycznym worku znajdują się zarówno lektury łatwe i przyjemne, jak i te o mocniejszym ładunku emocjonalnym. Oba tomy autorstwa Agnieszki Walczak-Chojeckiej mogę zaliczyć do tej drugiej kategorii. Niewątpliwie nie są to powieści przeczytaj i zapomnij. Autorka potrafi zatrzymać czytelnika przy swoich bohaterach, zaskarbia sobie prawo do zajęcia części umysłu i skłonienie do refleksji. Historia Jasminy i Dragana, dwojga kochających się ludzi rozdzielonych przez wojnę, której nie rozumieją, która jest nie ich wpływa na emocje czytelnika i budzi w nim mnóstwo przemyśleń odnośnie ludzkiej natury. Para bohaterów, którzy walcząc z opinią otoczenia, konwenansami i trudną sytuacją geopolityczną skłania do zastanowienia jak wiele ja byłabym w stanie poświęcić dla miłości. Jest to dla mnie inna wersja klasycznej historii Romea i Julii, zresztą sama pisarka sugeruje nam to wpisując sztukę Szekspira w karty powieści. Czy koniec będzie tragiczny, tego jeszcze nie wiemy, jednak jestem przekonana, że autorka wybrnie z niego w pięknym stylu.
Zarówno "Nie czas na miłość", jak i "Nie czas na zapomnienie" są lekturami, po których nie zasypia się spokojnym snem. Książki te budzą obawy i nadzieje. Obawy co do tego, że poukładany świat może nagle runąć, oraz nadzieję, że miłość i wiara w drugiego człowieka może zdziałać cuda. 
Jednak najważniejszą cechą książek pani Agnieszki,  do której muszę się odnieść, bo to ona przeważyła na moim odbiorze lektury, jest odwoływanie się do autentycznych wydarzeń i odniesienia do źródeł. 
Prawda zawsze się obroni - bardzo wierzę w to stwierdzenie, dlatego jestem przekonana, iż moje słowa, że oba tomy Sagi Bałkańskiej są rewelacyjną, wartościową lekturą przekonają niedowiarków i skłonią do sięgnięcia po niemal 800 stron fascynującej historii. Polecam z czystym sumieniem, bo wiem, że nie będziecie zawiedzeni.


Za możliwość zapoznania z książkami dziękuję autorce i Wydawnictwu Filia.

piątek, 3 lutego 2017

"Nie czas na miłość" - konkurs

Obiecany konkurs z książką "Nie czas na miłość" Agnieszki Walczak-Chojeckiej.

Tytuł książki zainspirował mnie do zastanowienia się nad pytaniem: "Skoro Nie czas na miłość to na co?" Może na pasję, na realizację marzeń, a może na spanie... ;) 

Odpowiedź na pytanie zamieszczamy w formie zdjęcia w komentarzu tu na blogu bądź na Facebooku pod postem konkursowym.




Zasady konkursu:
1. Lubimy profil Zapiski-fiszki na Facebooku
2. Udostępniamy post konkursowy, można zaprosić znajomych, będzie mi bardzo miło (nie jest to jednak warunek konkursowy).
3. W komentarzu na blogu lub pod postem na Facebooku wrzucamy zdjęcie ilustrujące zadanie konkursowe.
4. Konkurs zaczyna się 3.02.2017 r. a kończy 8.02.2017 r. o 20.00.
5. Wyniki podam do 10.02.2017 r. w osobnym wpisie na Facebooku.
6. Na adres czekam do 12.02.2017 r., w przypadku nieotrzymania adresu wybieram innego zwycięzcę.
7. Nagrodę wysyłam tylko na adres Polski.
8. Fundatorem nagrody jest Wydawnictwo FILIA.

Kto jeszcze nie czytał "Nie czas na miłość" to przyszedł czas, żeby nadrobić zaległości, bo drugi tom Sagi Bałkańskiej już 22 lutego!!



sobota, 10 stycznia 2015

Rozwiązanie konkursu końcoworocznego - "Gdy zakwitną poziomki"

Tam, da, da, dam. Tam, tam, tam, tam ta, da, dam! Już czas na wyniki!



Nie będę pisać, że było trudno wybrać zwycięzcę, bo tym razem nie miałam z tym problemów. Trochę szkoda, że konkurs cieszył się tak niewielkim zainteresowaniem i myślę, że kolejny (TAK! będzie kolejny konkurs:)) zrobię po prostu na Facebooku. Może wtedy więcej osób wykaże zainteresowanie. 
Zwyciężczynię wyłoniłam wręcz ekspresowo, bo rozbroiła mnie Daria Stemporowska jednym swoim pomysłem, a dokładnie propozycją zabawy w chowanego. Ja to kupuję i zamierzam wypróbować! :) reszta jej sposobów też rzecz jasna mi odpowiada. 
Natomiast zakładkę otrzymuje ode mnie tym razem Gosia Łukaszewska za "Mniej śpij, bo i tak z tego niewiele pamiętasz, a podczas czytania odlecisz w niezapomniane miejsca. Szkoda, że tak nie potrafię, jestem strasznym śpiochem, czasem kiedy zostaje mi kilka stron do końca książki, a jestem zmęczona idę spać i kończę następnego dnia. 

Wszystkim biorącym udział w konkursie bardzo dziękuję za zaangażowanie, Wasze pomysły są godne wypróbowania. Myślę, że możemy zrobić z nich mini poradnik "Jak czytać więcej i udawać, że nie zaniedbujemy życia" :D.
Pozdrawiam Was serdecznie i wysyłam w Waszą stronę moc pozytywnych wibracji. A laureatki proszę o kontakt w wiadomości prywatnej na Facebookowym profilu Zapiskowym. 

niedziela, 4 stycznia 2015

"Gdy zakwitną poziomki" - Agnieszka Walczak-Chojecka


Wszyscy piszą noworoczne recenzje, a ja tkwię jeszcze w poprzednim roku z dwoma (a właściwie trzema - bo jeszcze audiobook) zaległymi pozycjami. Postanowiłam to czym prędzej zmienić i napisać o jednej z nich. Swoją drogą o tej, której dotyczy konkurs z poprzedniego posta o tu http://zapiskifiszki.blogspot.com/2014/12/chaotyczny-wywod-koncoworoczny-i-konkurs.html.

"Gdy zakwitną poziomki" jest powieścią o bardzo dorosłej i bardzo wyrazistej kobiecie. Kobiecie, która każdego dnia wie czego chce. Zna swoje zalety, wie na co ją stać, jest silna emocjonalnie, a jednocześnie nie zawsze o to wierzy. Karolina, bo tak ma na imię główna bohaterka jest na życiowym zakręcie. Stawia sobie za cel zajście w ciążę, bo czuje, że jej zegar tyka i nagle odkrywa przemożną chęć bycia matką. Jednak nie jest to takie proste dla kobiety po 30-stce, która do tej pory zajmowała się głównie swoją karierą. Jest w związku, niby stałym, jednak nie sformalizowanym i co gorsze nie do końca jest do niego przekonana. Dodatkowych atrakcji dostarcza jej malownicza rodzina i dawna miłość z czasów chorwackich wakacji. Jednak to wszystko jest jedynie tłem, bo to ciąża, a właściwie jej brak jest głównym tematem książki.

Wspaniała gra na emocjach, niespodziewane zwroty akcji, sympatyczni bohaterowie - właściwie polubiłam wszystkich. Apodyktyczną mamusię, nieco ekscentrycznego i jednocześnie  czasem bardzo tajemniczego tatusia, który jednak potrafił swoimi zachowania rozbawić mnie do łez. Nawet ciągle nieobecnego partnera Karoliny. Wszyscy skradli moje serce i zagościli w moich myślach na kilka przyjemnych dni, a po zakończeniu zastanawiałam się jak potoczyły się ich dalsze losy. To wyjątkowa umiejętność, sprawić żeby czytelnik żył życiem swoich bohaterów, pani Agnieszce się to udało. Niesamowitym zaskoczeniem były senne marzenia Karoliny, wplecione tak zręcznie w sceny, że dałam się nabrać, iż są rzeczywistością. Często w myślach zaklinałam dalsze ruchy postaci, wybiegałam w przyszłość sama kreując akcję, w większości sytuacji się myliłam, a to bardzo dobrze. Świetnie skonstruowana fabuła pozwalała całkowicie zanurzyć się w perypetiach Karoliny. Autorka nie daje czytelnikowi się nudzić. Kusi raz cudowną Chorwacją, po chwili kieruje nasze myśli w stronę klimatycznego Kazimierza, by za kilka stron przenieść się z nami do zabieganej Warszawy. Wszystkie te zabiegi sprawiają, że książkę czyta się szybko, niemal z zapartym tchem. Fabuła nie jest przewidywalna, choć ma dobre zakończenie.
Pani Agnieszka podjęła się bardzo trudnego tematu, który przedstawiła w elegancki sposób. Pokazała nam wszystkie obawy i trudy związane z zajściem w ciążę, ale nie tym zwykłym, tylko tym, które jest okupione cierpieniem, wielkimi nadziejami co miesiąc, ogromnym rozczarowaniem kiedy się nie udało. Morze wylanych łez, mnóstwo emocji kłębiących się w głowie kobiety. Potok słów wylewający się z niej prawie nieustannie, a dotyczący jednego i tego samego tematu. A w tym wszystkim on, wybraniec, dawca, traktowany w pewnym momencie tylko jako reproduktor, który ma stanąć na wysokości zadania, ma być, wspierać, tulić i znosić to wszystko z anielską cierpliwością. Nie jest to łatwa sprawa, dla niej, dla niego, dla ich związku, dla otoczenia. Ta trudna walka została przedstawiona realistycznie, ale nie bezczelnie. Choć wchodzimy w bardzo osobiste sprawy bohaterów, nie pozostawia to niesmaku, raczej wpuszczają nas do swojego intymnego świata. Czujemy się uprzywilejowani, że mogliśmy z nimi być w trudnych chwilach, dzięki temu jesteśmy całkowicie z nimi związani i przeżywamy ich emocje tak, jakby były nasze. 
Myślę, że w obecnych czasach, gdy tak wiele par nie może mieć dzieci, a w nas jeszcze tkwi wiele niepewności związanych z in vitro ta pozycja jest kolejnym krokiem w oswajaniu się z bezpłodnością, z walką o swoje nienarodzone, a wymarzone dziecko. Ja nigdy nie dowiem się jak to jest kiedy nie może się zajść w ciążę, bo mam to już za sobą, ale jestem pełna wdzięczności za ta książkę i za pomoc w zrozumieniu kobiet, które niestrudzenie walczą. Raz upadają, raz są pełne zapału, ale wierzą i pragną tak mocno, może zbyt mocno, ale przecież wiara czyni cuda, prawda?

środa, 31 grudnia 2014

Chaotyczny wywód końcoworoczny i konkurs



Na każdym kroku ktoś coś podsumowuje. To jasne, bo człowiek to taka specyficzna istota, która potrzebuje granic. Granic czasowych, przestrzennych, prawnych, formalnych i umownych, generalnie granic wszelkich. Nie zaczynamy diety od zaraz, tylko od poniedziałku, nie podejmujemy nowych wyzwań już, tylko od nowego miesiąca, tygodnia, ewentualnie od jutra. Ja też tak mam, co lepsze należę również do grona osób, które wyzwania podejmują i porzucają bądź zapominają. No cóż, jesteśmy tylko (a może należałoby napisać AŻ) ludźmi. Mamy swoje zalety, mamy też wady. Mamy swoje plany te zrealizowane i te niewykonane. I o tym właśnie będzie teraz mowa. 
Bloga założyłam już po przyjściu na świat mojego małego smerfa w czerwcu, dla oderwania od problemów dnia codziennego, zmotywowana innymi blogami w sieci. Do września blog kulał, a raczej egzystował w eterze bez jakiegokolwiek zainteresowania, mojego i waszego też. I gdyby nie moje wspaniałe koleżanki z klubu Kobiety To Czytają sytuacja taka pewnie by się ciągnęła nadal. Jednak motywacja płynąca od tych dziewczyn, jest tak wielka, że nie sposób tego opisać w tych kilku słowach. Dziewczyny jesteście cudowne! Dziękuję :).
Nie będzie tu statystyki przeczytanych książek, bo jej nie prowadzę i nie mam ochoty tego sprawdzać we wszystkich tych miejscach, w których mogłabym to zrobić. Nie będzie rankingu najlepszych książek. Najgorszych też nie. Nie będzie przechwalajstwa ile to czytam, ile czasu spędzam z książką w dłoni, ile z czytnikiem, ile kupiłam, ile wymieniłam, ile wygrałam, ile sprzedałam i co tam jeszcze. Chyba nie o to chodzi. Ja czytam bo lubię, sprawia mi to przyjemność i jest najlepszym relaksem. Nie jest to wyścig, nigdzie się nie spieszę. Czasem coś przeczytam w weekend, a czasem w 3 tygodnie i to też jest okey. Nie jest to blog współpracujący z wydawnictwami, bo nie mam na to czasu, ani chyba umiejętności pisarskich na tyle dużych, żeby gdzieś "zaistnieć". Jest to blog sponsorowany głównie przez moją drugą wielce wyrozumiałą połówkę i moje fundusze zdobywane w dziale edukacji najmłodszych polaków;). Nie jest to blog często odwiedzany - nie szkodzi. Chodzi o to, że jest mi z tu dobrze. Jest mi niezmiernie miło, że ktoś czyta to co czasem mam do powiedzenia. :) I tu właśnie przechodzę do meritum (Ta dam! Fanfary! W końcu!). 
Mam do powiedzenia coś niezbyt często, bo mam SYNA, męża, pracę, pranie, sprzątanie i inne wielce ważne sprawy. I jak tu teraz pogodzić to wszystko z czytaniem, pisaniem recenzji i udzielaniem się wirtualnie? No jak?
Oto kilka rozwiązań, pomysłów wprowadzonych już, bądź planowanych do wprowadzenia w czasie najbliższym. Jeśli chodzi o syna to sprawa jest banalnie prosta. Daję mu meliskę w ilości dużeeej, usypiam na godzinkę, góra cztery i czytam, piszę, czy co tam potrzebuję. Opcja druga sprzedaję Cyganom, ojcu, babci, sąsiadom, w sumie bez znaczenia komu, byleby wzięli. Ewentualne wyjście trzecie - choć nie zawsze działa - nastawiam program bawełna 40 w trybie eko i sadzam smerfa przed pralką (ważne! rzeczy w pralce powinny być kolorowe!).
Z mężem kłopotu czasem mniej, czasem więcej, zależy w jakim jest humorze. Ostatnio sprawę rozwiązał nam PS3 i plik gier, ale mimo to czasem narzeka. Najlepiej wysłać do pracy, coby nie widział moich poczynań.
Praca i obowiązki domowe to już w ogóle jest głębszy problem. Pracy nie warto rzucać, bo fundusze na książki być muszą. Najlepiej ją jednak lubić, żeby nie popaść w marazm i mieć jakąś odskocznię od wiecznego czytania. A obowiązki, no cóż mam na lodówce magnes z mądrością przodków - Kurz nie rzuca się tak bardzo w oczy jeśli jest wszędzie. :)
I tym pozytywnym akcentem zakańczam moje chaotyczne rozważania końcoworoczne. 

Życzę Wam mnóstwa czasu na czytanie w Nowym Roku 2015, sakiewki bez dna na wymarzone pozycje książkowe i aby wróżka książkuszka przyniosła Wam plany nowej biblioteki wraz z środkami na realizację tego przedsięwzięcia.
Sobie tego też życzę, a co! 

ACH! Bym zapomniała o KONKURSie!
Zatem do wygrania mamy jeden egzemplarz książki "Gdy zakwitną poziomki". Do wygrania jest dlatego, że mam dwa. Stał się to tak, że jeden wygrałam :) i sobie zatrzymam (a jakże:)), a drugi dostałam. Zatem mogę się podzielić z Wami. Zadanie jest proste opisane w punkcie 3 regulaminu. 



Regulamin:
1. Polub stronę Zapiski-fiszki na Facebooku.
2. Polub posta z konkursem.
3. Na blogu w komentarzu, pod postem konkursowym, będąc kreatywnym! napisz 5 najbardziej absurdalnych sposobów na uzyskanie większej ilości czasu na czytanie. 
4. Odpowiedź konkursową zaczynamy słowami: Sposobów 5 by czytać więcej...
a na końcu wpisujemy nick lub imię i nazwisko.
5. Konkurs trwa od 31.12.2014 do 07.01.2014 do 23.59.
6. Wyniki zostaną ogłoszone do 3 dni od daty zakończenia konkursu na blogu w nowym poście.
7. Na adres do wysyłki czekam 3 dni, potem wybieram kolejnego zwycięzcę.
8. Nagrodę wysyłam tylko na terenie Polski.

Aha, tak jak poprzednim razem będzie można wygrać też ręcznie robione zakładki z wybranym przez siebie motywem. Podobno warto. ;) Zapraszam i bawcie się dobrze!